Karty podstawowe

RKS Okęcie Warszawa - FC Komorów, 3 : 4, rocznik 2001

Mecz z FC Komorów przebiegał pod nasze dykatando. Brzmi to może niewiarygodnie, patrząc na wynik, ale rzeczywiście tak było. Od początku spotkania mieliśmy inicjatywę, już w środku pola niwelując ataki przyjezdnych. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, by… sędzia odgwizdał karnego. Arbiter był niezwykle drobiazgowy. Wystarczył niewielki kontakt z przeciwnikiem, by rozlegał się gwizdek. Zazwyczaj na wyrost.
Rzut karny został zamieniony na bramkę, ale to początek meczu - sporo czasu do odrobienia. Zabraliśmy się więc do tego ostro, niestety wypracowane sytuacje (niemal stuprocentowe) nie były zamieniane na gole. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, wiadomo nie od dziś. Te stare porzekadła nie biorą się znikąd. Nasze zaangażowanie w ataku zemściło się kontrą - wyjściem sam na sam napastnika gości. I mamy 0 : 2 w plecy… Takim też wynikiem skończyła się pierwsza połowa.

W drugiej części trener dokonał zmian. Środek pola zdominowaliśmy jeszcze w większym stopniu, ale… główną rolę odegrał niezdecydowany arbiter. Odgwizdał faul i nie wiadomo było do końca, w którą stronę. Zamieszanie. Piłka stoi. Nasi chłopcy są przekonani, że wolny jest dla nas, a tu nagle przeciwnicy wybijają piłkę, pędzą z nią do bramki i… jest 0 : 3. Na nic rozmowy, protesty… Przegrywamy, a to zupełnie nie wynika z naszej złej postawy.

3 bramki do odrobienia. Trochę dużo, ale jak wiadomo piłka jest okrągła.. (znowu porzekadło :) Mamy bramkę kontaktową. Ładna akcja i... jest! Uskrzydleni rzucamy się do ataku. Po chwili mamy karnego i… zamieniamy go na bramkę. Na to czekaliśmy! Trener przesuwa do ataku wysokich obrońców, którzy zostają z przodu niemal na stałe. I mamy to! Pada  kolejny gol! Wyrównujemy! 3 : 3! Ciężka praca przyniosła rezultat… (a warto dodać, że w tzw. międzyczasie trafialiśmy w poprzeczkę i marnowaliśmy co najmniej jeszcze ze dwie “setki”). Sędzia dolicza 2 minuty. My chcemy grać o pełną pulę. Atakujemy, ale równocześnie odsłaniamy, z czego korzystają goście. Przeprowadzają 3 kontry w stylu: 4 na 1 i… marnują je koncertowo. Ale nadeszła ostatnia akcja meczu i… tym razem przyjezdnym się udaje - niestety. Strzał zza pola karnego, w pełnym w biegu, w samo okienko. Nie do obrony. Przegrywamy 3 : 4.

sponsorzy

projekt współfinansuje m.st. Warszawa

Warszawa

partnerzy