Karty podstawowe

VI kolejka ligowa. Unia Warszawa - RKS OKĘCIE WARSZAWA 1:0

W wyjazdowym spotkaniu z Unią Warszawa przegraliśmy minimalnie jedną bramką. To było spotkanie (który to już raz) z dwoma zupełnie różnymi połowami. Pierwsza... jesteśmy cofnięci, nie gramy właściwie w piłkę, wybijamy, a Unia atakuje. I druga połowa... gdzie przypominamy sobie, że potrafimy grać podaniami, że gra na jeden kontakt przyspiesza grę i pozwala szybko przemieszczać się pod pole karne przeciwnika. Druga połowa była po prostu nasza, aż szkoda, że nie udało się doprowadzić do wyrównania. Skąd taka różnica? Nasi chłopcy są usprawiedliwieni. Brak składu. Brak bramkarza. Na mecz przyjechało tylko 11 chłopców, jeden zawodnik z pola musiał stanąć na bramce... i to nawet bez rękawic (sic!). Wybór padł na Janka Kwiecińskiego, który przecież kiedyś spisywał się bardzo dobrze między słupkami i... w pierwszej połowie obronił to, co wszyscy już widzieli w bramce - potężna bomba z 5. metrów zbita przed siebie, potem dobitka w drugi róg i... Jasiek znów to broni! To była interwencja meczu. Unia zdobyła bramkę po rzucie rożnym. Piłka wrzucona na pole karne, duże zamieszanie i... niestety gol.

A druga połowa... Z minuty na minutę przejmowaliśmy inicjatywę. Rozkręcaliśmy się. Wracaliśmy do gry niczym z dalekiej podróży. Były strzały, stałe fragmenty gry. Sytuacje które powinny skończyć się bramką... Nie udało się, ale za tę drugą połowę ogromne brawa dla naszych zawodników. Tym większe, że pomimo kłopotów ze składem, brakiem kogokolwiek na zmianę - wytrzymaliśmy i to my dyktowaliśmy tempo w tej części meczu. 

sponsorzy

projekt współfinansuje m.st. Warszawa

Warszawa

partnerzy