Karty podstawowe

Kolejny weekend a raczej kolejny dzień zmagań z cyklu "Liga Młodego Piłkarza"

Rocznik 2011
Piłka nożna
Foto

Drużyna RKS OKĘCIE Niebiescy podejmują wyzwanie gry przeciwko drużynie Ząbkovia Ząbki. W dość mocno odchudzonym składzie Niebiescy Lotnicy w składzie: Domino M., Janek G., Dominik B., Antek W., Bartek J., Antek K., Franek N. oraz Kacper T. stawiają się na warszawskim Ursynowie. Mecz rozpocznie się z kilkuminutowym opóźnieniem, podyktowanym poprzedzającym spotkaniem naszych klubowych kolegów RKS OKĘCIE Biali z tą samą drużyną, z naszym przeciwnikiem. 

I połowa.

Od pierwszego gwizdka  przeciwnik rzuca się do ataku na naszą bramkę, stosując mocny pressing na naszej drużynie. Po kilku podaniach na naszej połowie napastnik idący impetem na naszą bramkę dość agresywnie fauluje interweniującego naszego bramkarza. Obaj zawodnicy leżą na murawie a piłka niestety ląduje w naszej bramce. Szanowny Pan sędzia nie reaguje na tą sytuację i po 3 minutach gry mamy wynik 0:1. Niestety stracona bramka to nasz najmniejszy problem, albowiem nasz bramkarz leży skulony na murawie otoczony kolegami z drużyny jak również w obecności falującego przeciwnika. To dopiero skłoniło sędziego do wstrzymania gry i udania się celem sprawdzenia, co się stało. Po kilku minutach Domino wstał o własnych siłach otarł łzy bólu i w aplauzie kibiców Ząbkovii jak i swoich własnych wrócił na swoje stanowisko gry. Któż mógł przewidzieć, że ta sytuacja to dopiero początek góry lodowej jaki zaserwowali nam Ząbkovianie jeśli chodzi o styl gry, a raczej o jej brutalność. Po kolejnych minutach gry, gdzie przewagę wykazywali przeciwnicy dochodzi do kolejnego nieprzyjemnego zdarzenia. Szarżującego z piłką Franka biorą w kleszcze obrońcy, doprowadzając do poważnie wyglądającego upadku. Tym razem znów zabrakło reakcji sędziego, który powinien odgwizdać faul. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż w całym tym zamieszaniu pada gol dla naszej drużyny, a strzelcem okazał się Antek K. Mamy remis 1:1 i ten wynik utrzymuje się już do końca tej połowy.

Schodzimy na przerwę. Słychać burzliwą naradę trenera Mariusza z zawodnikami. 

II połową.

Stajemy do drugiej tury walki o zwycięstwo. Nie wiem, co trener powiedział zawodnikom, ale pomogło - już w pierwszej minucie drugiej połowy Antek K. przeprowadza indywidualny atak na bramkę Ząbkovii i kończy ten rajd ładną bramką wyprowadzając RKS na prowadzenie. Przeciwnik lekko oszołomiony, na pewno bardziej zmęczony od naszych, ale to nie istotne, gdyż dosłownie po 2/3 minutach pada bramka na 3:1 dla naszych, której strzelcem ponownie jest Antek K. Zwiększamy przewagę. Niestety pewne zachowania z I połowy zagościły w połowie II. Rywal nie mogący pogodzić się ze zwiększoną przewagą naszych znów wdraża brutalny styl gry, o czym prędko przekonuje się nasz dzisiejszy snajper Antek K. Tym razem on musiał podnosić się z murawy po nieładnym faulu. Tym razem sędzia nie zawiódł - podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł przed momentem faulowany Antek K. i pięknym strzałem zza pola karnego umieszcza piłkę w siatce. Mamy 4:1. Gra toczy się dalej. Nasi chłopcy nabrali wiatru w żagle, chęci do gry. Prócz wzrostem i masą ciała nie odstawali i nie odstępowali od rywala nawet na krok. Kolejna szarża na bramkę rywali. Dwa, trzy podania, Bartek J. do Kacpra, który nie mógł przepuścić okazji by nie strzelić gola w tym spotkaniu. 5:1 taki wynik może boleć. Ząbkovia stara się jak może, bardziej lub mnie czysto, zagrozić naszej bramce, ale tu napotykają co i rusz jak nie naszych obrońców tj. Dominik B, Janek, czy często cofający się Antek W to całkiem nieźle dysponowanego bramkarza Domino M. Pech chciał, że jeden z tych ataków Ząbkovia zakończyła celnym strzałem, wykorzystując zamieszanie w polu karnym - Dominik nie miał za wiele do powiedzenia. Wynik 5:2. Jak to mówią gra się do ostatniego gwizdka. Po wznowieniu gry, po stracie  2 bramki Lotnicy ruszyli ostro do przodu. Kilka szybkich podań, piłka leci pod nogi Franka, a ten niby nigdy nic, niczym piłkarz zawodowy pięknym strzałem technicznym posyła piłkę pod poprzeczką do bramki drużyny z Ząbek. Taki wynik 6:2 utrzymał się już do końca spotkania, gdyż ostatnią szansą na jego podwyższenie mógł być rzut karny, lecz tym razem nie udało się go wykorzystać Frankowi. Koniec meczu. 

Reasumując dzisiejszą grę. Mecz był na wyjątkowym słabym poziomie jeśli chodzi o czystość gry po obu stronach, choć drużyna z Ząbek nadużywała swojej brutalności. Słabo wypadł również Pan arbiter dzisiejszego spotkania, pozwalając na tak nieczystą grę. Na pewno cieszy wynik i kolejna wygrana. Powinno cieszyć również to, że przy tak brudnej, nieczystej grze żaden z zawodników czy to naszej czy też drużyny przeciwnej nie doznał poważnej kontuzji. Oby kolejne spotkania odbyły się w formule Fair Play. 

Relacja: Robert Marszał. 
Dziękujemy!

sponsorzy

Szkolenie sportowe dzieci i młodzieży prowadzone przez RKS Okęcie Warszawa współfinansuje m.st. Warszawa

Warszawa

partnerzy

patron szkółki

Kontomatik